RSS
sobota, 05 maja 2007
Tak zwana cisza

"Popierajcie moje rozbuchane ego" zamiast "Przyłączcie się do mnie", Francja, wybory prezydenckie, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Czego ty właściwie chcesz? - zapytał Jaques Chirac. Sarkozy zabębnił palcami o stół: Właściwie nie ma nic, co pan mi może zaoferować.

Nawet Gazeta Wyborcza dała się nabrać na sztuczki sztabu Sarkozy'ego i opublikowała opowieść o blokowaniu wywiadu z Sarkozym. Świadczy to o kandydacie prawicy, że poza dalekosiężną strategią, potrafi być skuteczny taktycznie nie tylko w parlamencie i aparacie partyjnym, ale również w mediach.

Czego zatem można chcieć jutro wieczorem, o godzinie 20.00? Wyjaśnia to poniższy film. Dla niewładających francuskim: L'Elysée to popularna nazwa siedziby prezydenta republiki. Nicolas Sarkozy mieszka w Neuilly, a w VII dzielnicy mieści się siedziba Partii Socjalistycznej. Sarko rzeczywiście jest niższy od Ségo. Kandydaci chcą dokonać zwrotu polityki Francji na prawo lub na lewo.

 

22:13, francja2007
Link Dodaj komentarz »
Bo to co nas podnieca, to się nazywa kasa

Plakaty na Polinezji, gdzie Sarkozy rekordowo zdystansował Royal, Tahiti, Polinezja, Francja, wybory, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007W sprytny sposób Nicolas Sarkozy zdominował ciszę wyborczą. Wczoraj wieczór udzielił wywiadu, tak żeby można go było przeczytać dopiero dziś, a jego sztab wydał biuletyn o wydawaniu pieniędzy na kampanię. I tak nagle głównym newsem stron ekonomicznych stały się koszty marketingu politycznego, a że akurat tylko na jednym przykładzie? Cóż.

Ostatni wielki wiec w Bercy - na którym Sarkozy odrzucił spuściznę roku 1968 - kosztował pół miliona euro. Najdroższe okazało się oświetlenie, głównie na potrzeby telewizji (147 tys. €), następnie wynajęcie pomieszczeń i parkingów (127 tys. €), dekoracja (62 tys. €), sprzątanie po 18 tysiącach uczestników (7 tys. €). Jednocześnie nie wydano ani centyma na ochronę i opiekę lekarską, złożoną całkowicie z sympatyków Sarkozy’ego. Ale pieniądze nie tylko wydawano. Sprzedaż koszulek, długopisów i innych gadżetów wyborczych przyniosła zysk 15 tys. €, co jest niezłym wynikiem, gdy wszyscy po meetingu starają się jak najszybciej wsiąść do samochodu i odjechać.

Andrzej Kozicki

Książka "Sarkozy. Pragnienie władzy", którą omawialiśmy - ukazała się po polsku, przeczytaj wyimek.

BVA / Orange, 4 maja wieczorem (+/- 5%): Sarkozy 55%, Royal 45%

14:43, francja2007
Link Komentarze (1) »
Sarkozy o Europie i obcych

Sarkozy: Razem możemy wszystko, wybory, Francja, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Jestem Europejczykiem z całej duszy - napisał Sarkozy w swoim programie "Mój projekt: Razem możemy wszystko".

Wiem z własnego doświadczenia, ile kosztowały Europę podziały. Ale nie byłem zwolennikiem budowy takiej Europy, jaką mamy dziś. Nie może być ona koniem trojańskim globalizacji, ograniczonej do przepływu dóbr i kapitału. Przeciwnie, musi chronić narody w obliczu globalizacji. Europa powinna działać, aby wartości kultury nie legły pod presją interesów handlowych i finansowych. Musi bronić praw człowieka, demokracji, chronić słabszych, być solidarną i dbać o przyrodę. Europa musi też bronić interesów narodowych. Zaproponowałem uproszczony traktat, ograniczający się do spraw instytucjonalnych, których nikt nie kwestionował podczas kampanii referendalnej, żeby Europa mogła działać w 27 państw. Europa wreszcie powinna mieć granice i dlatego będę przeciwny wejściu Turcji do Unii Europejskiej.

Opanować imigrację. Przez całe lata ci, którzy nie chcieli zupełnego otwarcia naszych granic byli nazywani rasistami albo ekstremistami. Chcę powiedzieć, że w sprawie imigracji problemy są raczej przed nami, niż za nami i że nie ma innego wyjścia niż polityka opanowanej imigracji. Wprowadzę roczne kwoty imigracyjne. Będę wymagał od tych, którzy chcą przyjechać i zamieszkać we Francji wysiłku wcześniejszej nauki francuskiego. Zaproponowałem utworzenie ministerstwa imigracji i tożsamości narodowej, ponieważ integracja musi się odbywać poprzez współtworzenie naszej kultury.

Chluba z bycia Francuzami. Nie zaprzestanę głosić, że można być chlubnym z miana Francuza. Możemy być dumni z naszego języka i kultury. Możemy być dumni, że Francja ma swoją szczególną misję w świecie i potrafi wziąć odpowiedzialność za rozwiązywanie konfliktów na świecie oraz wspomagać rozwój krajów biednych.

Antoni Heba

SFR / Le Point, 2-3 maja, wyborcy Bayrou: Sarkozy 35%, Royal 35%, nie pójdzie głosować 30%

02:55, francja2007
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 maja 2007
Razem możemy wszystko - program

Nicolas Sarkozy, wybory, Francja, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007To wartości są podstawą mojego projektu: praca, szacunek, braterstwo i wielkość Francji - tak rozpoczyna Nicolas Sarkozy swój dokument programowy "Mój projekt: Razem możemy wszystko"

Chcę skończyć z fatalizmem, z poddawaniem się, z rezygnacją. Wierzę, że władza polityczna jeszcze istnieje i może wiele zdziałać. Dlatego poświęciłem jej całe życie i dlatego dziś kandyduję. Cały mój projekt dotyczy tego, by pozwolić naszemu państwu zmierzyć się z wyzwaniami czasów bez utraty tożsamości.

Skończyć z niemocą państwa. Globalizacja nie dyskwalifikuje roli państwa, przeciwnie. W globalizacji kraje przegrywające to te, których państwo jest nieskuteczne, przeszkadza, utrudnia. Kraje, które wygrywają to te, których państwo ułatwia, zachęca, pomaga. Nic więc nie zdziałamy z takim państwem jak dziś. Chcę bronić Piątej Republiki, zmieniając jednocześnie praktykę, zachowania i mentalności.

Oprę się na dialogu społecznym, którego tak brak w naszym kraju. Wymaga to reformy związków zawodowych. Po ośmiu dniach strajku obowiązkowe będzie tajne głosowanie. Każdy będzie mógł kontynuować strajk, nawet w przypadku innego wyniku głosowania, ale mniejszość nie będzie mogła udawać, że przedstawia większość.

Nienaganna demokracja. Ograniczę do dwóch liczbę mandatów prezydenta republiki. Chcę, aby nominacje na wysokie stanowiska państwowe zależały od kompetencji, a nie od bliskości z władzą. Kandydaci na te stanowiska będą przesłuchiwani publicznie przez parlament, a ten będzie mógł zawetować ich nominacje.

Sarkozy: Razem możemy wszystko, Francja, wybory, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Pokonać bezrobocie. Czy 35-godzinny tydzień pracy pozwolił na stworzenie miejsc pracy? W żadnej mierze. Macie więcej czasu dla siebie, ale wasze płace są zamrożone. Macie niższą siłę nabywczą. Trzeba zrobić wszystko, aby więcej z nas pracowało. Dlatego, jeśli zostanę wybrany, pracujący student nie będzie płacił podatków, a emeryt będzie miał prawo dorabiać pracą. Zbliżę podatki od firm do średniej europejskiej, bo jest oczywiste, że nikt nie będzie przyjeżdżać i tworzyć miejsc pracy u nas, jeśli nasz system podatkowy będzie najbardziej zniechęcający w Europie.

Przywrócić godność pracy. Nasz kraj stał się najmniej pracującym w Europie. Będę działać, aby dochody z pracy były zawsze wyższe od pomocy społecznej i żeby otrzymujący minimum socjalne musiał wykonać pracę dla pożytku publicznego. Utworzę indywidualne konta oszczędności i szkoleń, aby każdy mógł, w dowolnym momencie swojej kariery zawodowej, przejść szkolenie.

Zwiększyć siłę nabywczą. Ci, którzy obiecują, że siła nabywcza zwiększy się, gdy będziemy mniej pracować, nie mówią wam prawdy. Chcę być prezydentem siły nabywczej. W tym celu pozwolę tym, którzy tego chcą, na więcej pracy, tak w sektorze państwowym, jak i prywatnym. Nadgodziny będą płatne co najmniej 25% więcej niż zwyczajny czas pracy, będą wyłączone ze składek i podatków. Nie podniosę podatków, zrobię za to wszystko, aby je zmniejszyć. Nie widzę żadnego powodu do dumy w fakcie, że nasze podatki są o cztery punkty wyższe od średniej europejskiej.

Antoni Heba
TNS Sofres / Le Figaro, 3 maja, elektorat motywowany pozytywnie, zmiany po debacie: Sarkozy 47% (+4 punkty), Royal 39% (-3 punkty)
23:21, francja2007
Link Dodaj komentarz »
Co go ugryzło

Nicolas Sarkozy, Francja, wybory, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Mówili że jestem niebezpieczeństwem dla wolności. Podejrzewają mnie o chęć wprowadzenia państwa policyjnego. Oskarżają mnie o naciski na media. Jednak nie dałem się wciągnąć w to błoto - odpowiadał w miarę spokojnie Sarkozy na falę ataków ze strony Royal i Bayrou.

Na ostatnim wiecu w Paryżu Sarkozy przeszedł do ostatecznego rozliczenia, wracając myślami do 1968 roku: W tych wyborach głównym pytaniem jest czy spuścizna maja '68 powinna być podtrzymana, czy też powinna zostać raz na zawsze zlikwidowana. Był to jak do tej pory najsilniejszy atak kandydata prawicy i brzmieniem przypominał raczej wypowiedzi republikanów z USA, niż kandydata na prezydenta Francji. Sarkozy ostro potępił lewicę za: upadek moralności, autorytetów, stosunku do pracy i narodowej tożsamości. Odniósł się do zamieszek w marcu na paryskim dworcu Gare du Nord i powtórzył tezę, że lewica: systematycznie wspiera bandytów, szumowiny i oszustów - zamiast stać po stronie policji i praworządności.

Główną winą za pomieszanie pojęć obarczył liderów lewicy, którzy wspięli się na szczyty po rewolcie obyczajowej roku 1968, gdy palono biustonosze i wołano: "Zakazuje się zakazywać". Sarko zaatakował mit roku 1968 w sposób znamienny: Ogłosili, że wszystko jest dozwolone, że porządek nie ma znaczenia, że już dosyć z uprzejmością, że trzeba skończyć z pojęciem szacunku, że nie ma już nic, co człowieka przerasta, że nie wypada być żarliwym, że trzeba skończyć z regułami, utartymi zwyczajami i tym, co zabronione. Tym samym wyraźnie zideologizował dyskurs.

Zamieszki w Paryżu, 2005, wybory, Francja, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Jednak, czy teraz, gdy Sarkozy na finiszu kampanii starał się zachować powagę i kamienną twarz, a wszelkie prowokacje przyjmował ze spokojem, ten nagły atak agresji nie obnażył go w oczach francuskich wyborców? Czy jedynie Ségolène Royal, która miała w 1968 ledwie 14 lat, pyta się głośno: Co go ugryzło?

Bartłomiej Bartel

CSA / Le Parisien, 3 maja: 12% wyborców Le Pena zamierza posłuchać jego apelu i zbojkotować wybory

14:52, francja2007
Link Komentarze (3) »
czwartek, 03 maja 2007
Debata: Przeżyj to sam

Ségolène Royal kilka minut przed debatą, Francja, wybory, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Ceniąc Wasz czas, postanowiliśmy z prawie trzygodzinnej debaty, którą oglądało 23 miliony Francuzów, wybrać cztery najsmakowitsze kęsy: pierwszy atak wieczoru, gdy Ségolène Royal uderzyła w najsilniejszą stronę kandydata prawicy, jego dorobek jako ministra policji; bombę, która mogła znieść Sarkozy’ego i zdominować debatę, a więc podatek od wzbogacenia się na giełdzie; starcie w sprawie przyjęcia Turcji do Unii Europejskiej, czemu sprzeciwia się Sarkozy; i decydujący, przechylający szalę wybuch złości Ségo, która dała się sprowokować Sarko.

Polskie transkrypcje zapisu debaty umieszczone są jako opisy filmów.

22:20, francja2007
Link Dodaj komentarz »
Debata: Nowy podatek i stracone nerwy

Debata Ségolène Royal vs Nicolas Sarkozy, wybory, Francja, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Pani mi pozwoli skończyć? - zapytał Sarkozy. Nie - palnęła Royal. Acha - zacukał się.

Podobnie jak w 1993 roku, to nie Sarkozy został wyprowadzony z równowagi, a poniosło Ségolène, gdy Sarkozy wystąpił z tworzeniem szkół integracyjnych w miejsce szkół specjalnych dla dzieci niepełnosprawnych. Pani się uspokoi i przestanie mi grozić palcem - pouczył kandydat prawicy. Nie, nie uspokoję się - uniosła się socjalistka. Zupełnie nie rozumiem czemu pani Royal, zazwyczaj spokojna, straciła panowanie nad sobą - ironizował pan w nudnym krawacie i za dużym zegarkiem na ręku. Ja się wcale nie denerwuję, tylko jestem oburzona - próbowała się bronić pani w powściągliwej czarno-białej kreacji.

Większość czasu debatujący sprzeczali się o sprawy gospodarcze, zwłaszcza podatki. Przy tej okazji Sarkozy zaatakował szefa Partii Socjalistycznej, który mieszka razem z Ségolène Royal i ich czworgiem dzieci. Sarko zapytał się bowiem: François Hollande mówi, że nie lubi nadmiernie bogatych ludzi. Czyli on nie lubi samego siebie, tak?

Wtedy Ségolène Royal wyskoczyła z pomysłem, który miał zdominować debatę, z propozycją nowego podatku giełdowego (takiego jak podatek Belki). Ségo: Zamierzam od zaraz podnieść najniższe emerytury. Sarko: Skąd weźmie pani na to pieniądze? Ségo: Powiem panu. Przeleję dodatkowe kwoty do funduszu emerytalnego. Sarko: Świetnie, ale skąd pani weźmie te pieniądze? Ségo: Nałożę podatek na dochody z giełdy. Sarko: Jak duży podatek? Ségo: Partnerzy społeczni w komisji trójstronnej to omówią. Ale przynajmniej niech będzie pewność jego wprowadzenia. Sarko: Ile pieniędzy pani przeleje funduszowi? Ségo: Ja tylko zapewniam, że go wprowadzę. Mam plan. Sarko: Nie, nie, chwileczkę, to bardzo interesujące. Ten nowy podatek, który pani chce nałożyć na nas, bo gdy socjalistyczny premier Lionel Jospin ustanowił fundusz emerytalny, to miał wynosić 120 miliardów euro. Na razie jest w nim 36 miliardów, każdego roku państwo dokłada kolejne 6 miliardów. Zatem pani podatek, szacunkowo, ile miałby wynosić? Ségo: Mój podatek będzie miał wysokość na miarę sprawiedliwości społecznej. Sarko: To rzeczywiście plan opracowany ze szczegółami. Nie może pani powiedzieć nam wysokości podatku? Ségo: Nie, nie mogę. Sarko: Jasne.

Andrzej Kozicki

Opinionway, 2-3 maja: Kto był bardziej przekonujący? Royal 31%, Sarkozy 53%. Wyniki w PDF

12:06, francja2007
Link Komentarze (5) »
środa, 02 maja 2007
Ale iskrzyło!

Nicolas Sarkozy, wybory, Francja, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Nie będzie się pan tak do mnie zwracał! - wrzasnęła Ségolène Royal i rąbnęła pięścią w stół. Nicolas Sarkozy zaniemówił.

To scena z debaty Sarkozy-Royal. Nie z dzisiejszej debaty - tę będzie można obejrzeć na żywo już o 21.00 w telewizji i w internecie - ale sprzed czternastu lat, gdy kandydat na ministra budżetu i odchodząca pani minister środowska starli się podczas wieczoru wyborczego.

Specjalnie dla Was przygotowaliśmy film z polską transkrypcją, ową najgorętszą część telewizyjnej kłótni z 1993 roku. Czy również dziś wieczór Ségo sprowokuje Sarko do ostrych słów? A może Nicolas znów wywoła u pani Royal jawną irytację?

Andrzej Kozicki

18:40, francja2007
Link Dodaj komentarz »
Royal. Bo jesteś tego warta

Ségolène Royal, Francja, wybory, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Jestem kobietą. Jestem matką czwórki dzieci. Jestem osobą praktyczną. Jestem wolna - tymi słowami w ostatnich dniach Royal zachęca wyborców do poparcia swojej kandydatury na urząd prezydenta. Zwracam się do kobiet. Potrzebuję waszego głosu - ten apel Royal skierowała niedawno do Francuzek, prosząc je o zapisanie nowej karty w historii Francji.

Zdaniem komentatorów tak otwarte odwoływanie się do różnicy i solidarności płci jest ryzykowną strategią obliczoną na wydarcie głosów przodującemu w sondażach Sarkozy’emu. Pojawiły się również zarzuty, że Royal gra nieczysto eksponując płeć kosztem kompetencji, oskarżono ją o obrazę inteligencji Francuzek, które mają swoje polityczne przekonania i w związku z tym fakt, że kandydat nosi spódnicę nie zdeterminuje ich decyzji. Wreszcie, według opinii części ekspertów, takie apele brzmią obco w republikańskich uszach, ponieważ w kraju wolności, równości i braterstwa płeć nie robi różnicy. Czy rzeczywiście?

A kto zajmie się dziećmi? - tak wybór Royal na reprezentantkę socjalistów w wyborach prezydenckich skwitował jej rywal w walce o partyjną nominację, były premier Laurent Fabius. Nicolas Sarkozy, odnosząc się do nadchodzącej debaty telewizyjnej z Royal zapowiedział, że: nie dojdzie do wymiany ciosów, bo Royal jest kobietą. Były socjalistyczny minister Bernard Tapie wsparł Sarkozy’ego w walce o fotel prezydenta, uzasadniając swą decyzję brakiem doświadczenia Royal - choć, jak zwracają uwagę eksperci, doświadczenie polityczne Royal i Sarkozy’ego jest równorzędne. Jeżeli uda jej się ukryć fakt, że jest suką, w czym z pewnością pomoże jej wygląd, to ma szanse wygrać - taką ocenę wyraził anonimowo jeden z prawicowych ministrów. To tylko kilka przykładów na to, jak bardzo w wyborach 2007 roku liczy się raczej braterstwo, niż równość.

Ségolène Royal, Francja, wybory, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Ponad 30 tysięcy osób oburzonych seksistowskimi atakami na Royal, w tym Catherine Deneuve i inne znane postaci, podpisało petycję, w której sprzeciwiają się otwieraniu puszki Pandory wypełnionej pogardliwą mizoginią. Sama Royal twierdzi, że kobiecie trudniej jest brać udział w prezydenckim wyścigu. Wydaje się, że w kraju gdzie scena publiczna zdominowana jest przez mężczyzn (tylko 14% parlamentarzystów to kobiety) Royal wiedząc o tym, że jej płeć i tak stanie się przyczyną złośliwych komentarzy, wolała uprzedzić atak przedstawiając swą płeć jako atut. Twierdząc, że nie musi naśladować mężczyzn, by odnieść polityczny sukces eksponuje kobiecość swoim ubiorem, odcinając się od męskiego stylu prezentowanego chociażby przez Angelę Merkel. Będąc świadomą tego, że zgodnie ze stereotypem kobiety uważane są za opiekuńcze, kształtuje swój wizerunek jako łagodnej matki narodu. Chce przekuć seksistowskie ataki swoich przeciwników w więź solidarności z Francuzkami, które doświadczają dyskryminacji ze względu na płeć.

Pytana o to, jaką różnicę zrobi wybranie jej, a nie Sarkozy’ego, na prezydenta, odpowiada z uśmiechem: ja widzę przynajmniej jedną oczywistą na pierwszy rzut oka różnicę.

Według sondaży 94% Francuzów uważa, że kobieta nadaje się na prezydenta. Oznacza to, że Sarkozy ma potencjalnie 6% głosów w prezencie za to, że jest mężczyzną. Nic dziwnego, że Royal konsekwentnie powtarza: vive la difference!

Anna Helena Dryjańska

Frédéric Dabi, instytut IFOP: Elektorat prawicy w I turze był o 36 punktów większy od lewicowego

00:09, francja2007
Link Komentarze (5) »
wtorek, 01 maja 2007
Sarkozy w sypialni

Cécilia i Nicolas Sarkozy, Francja, wybory, Warsztaty Analiz SocjologicznychTo strasznie nudne - powiedziała Cécilia. W poprzednich odcinkach: odeszła, wróciła, ponownie odeszła, teraz znowu wróciła. To nie scenariusz brazylijskiej telenoweli, a samo życie. Bo mowa tu o Cécilii Sarkozy, pociągającej za sznurki w sztabie doradców kandydata na prezydenta byłej modelce, przy której Sarko zamierza się zestarzeć.

Wszystko zaczęło się w dniu ślubu Cécilii. Z innym mężczyzną, rzecz jasna, prezenterem telewizyjnym. Ślubu udzielał nie kto inny tylko ówczesny mer Neuilly, mający w nadchodzących latach zrobić błyskotliwą karierę, zwieńczoną prezydenturą V Republiki. Kiedy w 1996 roku Nicolas Sarkozy legalizował swój trwający od dawna związek z Cécilią, nikt nie domyślał się jak znaczącą rolę odegra w jego życiu przebojowa flama. Trzymając się za rękę z żoną i z teką ministra spraw wewnętrznych pod pachą Sarkozy pojawia się na scenie politycznej Francji. W okamgnieniu minister i jego żona wygrywają konkurs na najbardziej medialną parę francuskiej polityki. Konkurs rozpisany przez nich samych w Gali i w VSD, gdzie Cécilia deklarowała: Polityka to bardzo trudne zajęcie, w dwójkę każdemu raźniej. Zdjęcia obiegały wszystkie tabloidy, a fotografów wpuszczono nawet do intymnego rodzinnego gniazdka. Nigdy żadna polityczna para Francji nie odważyła się na tak radykalne odsłonięcie swojego prywatnego życia.

Cécilia Sarkozy & Richard Attias, Paris Match, Francja, wybory, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Na początku 2004 roku Paris Match publikuje zdjęcia rodzinne ministra, które łudząco przypominają rodzinne zdjęcia Kennedych. Nigdy nie mógłbym robić tego co robię, jeśli nie byłoby jej przy moim boku, jeśli zabrakłoby mi jej rad - zwierzał się zakochany Sarkozy. Niestety. Najbliższe lata miały okazać się dla kandydata walką o ukochaną, równie zażartą jak ta o fotel prezydencki. Życzliwi wysyłali Cécilii kopertę z dowodami na niewierność męża. Cécilia odchodzi, by wkrótce cały Paryż ujrzał na pierwszych stronach ją z młodszym o parę lat milionerem Richardem Attiasem z Nowego Jorku, w którego objęciach opłakuje nieudane malżeństwo - niczym księżna Diana u boku Dodi Al Fayeda. Cécilio Sarkozy. Czas wybrać - wzywa Paris Match. Sama zainteresowana wyznaje: Widzę siebie za 10 lat biegającą rano w Central Park.

Minister nie rezygnuje i walczy o powrót żony. Media, raz zaproszone w jego życie, nie pomagają mu w tym. Wytropiły, że petit Nicolas znalazł pocieszenie w ramionach dziennikarki Le Figaro. Jakimiś sposobami Sarkozy przekonał jednak żonę do powrotu. Wielki come back trwał tylko dwa miesiące: Cécilia wróciła do Nowego Jorku, a Sarko roztkliwiał się publicznie. Prasa pisała o rozwodzie, nikt nie wierzył w cud - który jednak nastąpił. Cécilia ponownie przeprowadza się do Paryża, by trwać przy boku męża i wspierać go w nadchodzącej kampanii. I znów wszyscy mogą obejrzeć jak Nicolas Sarkozy i Cécilia pływają gondolą w Wenecji i spędzają romantyczne wieczory na Lazurowym Wybrzeżu.

Anne Fulda, Le Figaro, Nicolas Sarkozy, wybory, Francja, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Teraz Cécilia urządza mężowi ciche dni, on kaprysi jak rozgoryczone dziecko. Sarko nie ma ochoty informować, co dzieje się w domu na place Beauvau. Obiecał jednak, że zaraz po zwycięskiej 2. turze poinformuje wszystkich o miejscu jakie jego żona będzie zajmować. Z kolei madame Sarkozy miała powiedzieć Télé Star: Nie widzę się w roli First Lady. To strasznie nudne. Kolejny odcinek W kamiennym kręgu już wkrótce.

Danuta Grassa

Nowość: film Sarkozy w sypialni i film Cécilia nie dementuje separacji - z polskimi streszczeniami

TNS Sofres, 26-28 kwietnia: Nigdy nie poprę Royal 56%, nigdy nie poprę Sarkozy'ego 40%

22:06, francja2007
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 kwietnia 2007
Upojny szelest papieru

Szał wydawniczy, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Rozchodzą się jak ryż w Etiopii - zachwyca się księgarz Olivier Nora. W Polsce znamy to powiedzenie w nieco delikatniejszej wersji: Sprzedają się jak świeże bułeczki. Chodzi oczywiście o książki polityczne, których czytanie jest narodowym sportem Francuzów. Przed wyborami wyszło 110 esejów i biografii, z których 17 zawędrowało na listy bestsellerów.

Na wiece przychodzą tylko wypróbowani aktywiści, pieniądze na kampanię są z kasy państwa, plakaty można wieszać jedynie na słupach ogłoszeniowych, kandydatom nie wolno używać barw narodowych. To nie Ameryka. Jeśli chcesz zobaczyć jak Francja żyje wyborami, poczuć prawdziwy dreszczyk emocji, wejdź do księgarni.

Największym sukcesem okazała się biografia Sarkozy’ego: Un pouvoir nommé désir [Moc zwana pożądaniem], pióra przychylnej mu Catherine Nay. Rywalizuje z nią L’Inconnu de l’Elysée [Nieznany mieszkaniec Pałacu Elizejskiego], dokonany przez Pierre’a Péan litościwy portret odchodzącego prezydenta Chiraka. Obie książki rozeszły się w prawie 200-tysięcznych nakładach. Jednak książką, która rzeczywiście wpłynęła na przebieg kampanii jest złośliwa Qui connaît Madame Royal? [Ktoś zna panią Royal?]. Napisał ją doradzający socjalistom do stycznia tego roku Eric Besson, który najpierw zjechał pomysły Royal, a kilka dni temu poparł program gospodarczy Sarkozy’ego. W odpowiedzi socjaliści nakłonili Azouza Begaga - eksministra do spraw równouprawnienia - do zaatakowania kandydata prawicy w książce Un mouton dans la baignoire (Baran w wannie), która rozeszła się jednak tylko w 20 tysiącach egzemplarzy.

Nicolas Sarkozy & Jacques Chirac, Francja, wybory, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Catherine Nay udało się odmalować historię upartego chłopca z imigranckiej rodziny, który miał cztery lata, gdy jego mamę - Żydówkę z greckich Salonik - porzucił uciekły z komunistycznych Węgier ojciec - oschły arystokrata z dynastii kasztelanów miasta Szolnok. Stąd pełne nazwisko Sarko to Nicolas Paul Stéphane Sárközy de Nagy-Bócsa. Mimo braku środków matka postanowiła przenieść się do prestiżowego Neuilly pod Paryżem i zapewnić synom wykształcenie: medyczne, ekonomiczne i prawnicze. Gdy Nicolas dostał się na aplikację adwokacką, rozwiedziony po raz trzeci ojciec powiedział mu: Z naszym nazwiskiem do niczego we Francji nie dojdziesz.

Aby opłacić studia Nicolas pracował jako doręczyciel kwiatów i sprzedawca lodów. Udało mu się jednak w wieku 28 lat zostać merem Neuilly, a wkrótce potem - choć sam ma 168 cm wzrostu - poślubić 178-centymetrową Cécilię, której pozwolił wrócić po jej przygodzie z nowojorskim milionerem w 2005 roku.

Andrzej Kozicki

IPSOS, 23-25 kwietnia: 29% wyborców Bayrou i 22% wyborców Le Pena nie wie kogo poprze 6 maja

14:56, francja2007
Link Komentarze (3) »
niedziela, 29 kwietnia 2007
Sarko, Ségo i... muzułmanie

Wieża EifflaZamierzam promować islam wolny od fundamentalizmu - powiedział Nicolas Sarkozy w wywiadzie dla telewizji France 2. Trudno jest jednoznacznie określić liczbę muzułmanów we Francji. W sondażu przeprowadzonym przez Ifop w lutym 2007 r. zaledwie 3% populacji podaje się za muzułmanów, podczas gdy Amerykański Departament Stanu szacuje ich liczbę na 10%. W 2000 roku francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych oceniło ogólną liczbę osób wyznających Islam na 4,1 miliona. Powyższe rozbieżności wynikają z braku rzetelnych danych na temat liczebności francuskich grup religijnych. Spis powszechny nie zawiera pytania o przynależność religijną, w dodatku wielu członków społeczności muzułmańskich nie można odróżnić od nie-muzułmańskiej większości, gdyż urodziło się we Francji i posiada francuskie obywatelstwo (a szacunki opierają się na kryteriach obywatelstwa i kraju urodzenia).

Przez ostatnie cztery dekady muzułmanie stanowią najszybciej powiększającą się grupę społeczną w krajach Europy Zachodniej. W konsekwencji głos muzułmański staje się coraz bardziej znaczący. Pierwszy raz stało się to oczywiste we wrześniu 2002 roku podczas wyborów do Bundestagu w Niemczech, kiedy kandydat socjalistów, Gerhard Schroeder wygrał z konserwatywnym rywalem Edmundem Stoiberem o włos - przeważyło zaledwie 8864 głosów. Niemcy zamieszkuje blisko 700 000 turecko-niemieckich wyborców oraz 3 miliony Turków bez praw wyborczych. Muzułmanie w większości głosowali na Schroedera. Podobnie zrobili podczas ostatnich wyborów w 2005 roku, jednak wtedy niemieccy Niemcy poparli tak mocno prawicę, że wybory wygrała chrześcijańsko-demokratyczna Angela Merkel. Jednak z upływem czasu coraz trudniej będzie przeciwstawić się muzułmańskiemu blokowi wyborczemu.

Muzułmanka przystrojona w hidżab i trójbarwny sztandar, Francja, wybory prezydenckie, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Głosy muzułmanów w istotny sposób wpływają na rezultat francuskich wyborów, gdyż stanowią oni ponad 10% elektoratu. Z uwagi na to, że prawie ¼ osób poniżej 20. roku życia to muzułmanie, ich znaczenie polityczne będzie wzrastać. Według badań politologicznych przeprowadzonych przez naukowców uniwersytetu bostońskiego: od 2010 roku liczba wyborców pochodzenia afrykańskiego i muzułmanów przekroczy we Francji 20% elektoratu. Ta liczba nie przestanie się zwiększać. Według demografa Alaina Bourcier de Carbon liczba ta będzie wynosić nawet 35% w 2040 roku.

W pierwszej turze wyborów 64% wyborców muzułmańskich zagłosowało na Ségolène Royal, 19% na François Bayrou, a tylko 1% na Nicolasa Sarkozy'ego (sondaż Instytutu CSA-CISCO z 22 kwietnia). Dla porównania w 2002 r. Chirac uzyskał 11%, a Lionel Jospin 39% tych głosów. Mufti głównego meczetu Paryża, Dalil Boubakeur wyraził zadowolenie z: wysokiej frekwencji wyborczej muzułmanów w pierwszej turze - oraz podkreślił: ogromne zainteresowanie wyborami wśród obywateli wyznających islam.

W czerwcu 2004 roku, gdy w podparyskim La Courneuve zagubiona kula zabiła dziecko, Sarkozy zadeklarował, że - wyczyści wszystko Kärcherem - z użyciem CRS, jeśli będzie to konieczne. Kilka miesięcy później w Argenteuil obiecał uwolnić przedmieścia od chuliganów oraz wprowadzić surową politykę. Postulaty dotyczące imigracji jeszcze bardziej zniechęciły wyborców muzułmańskich. Zadeklarowali oni, że: są zaskoczeni takim lekceważeniem społeczności muzułmańskiej. Dodatkowo Sarkozy zyskał na popularności poprzez swoją przyjaźń do Izraela: jestem przyjacielem Izraela, byłem nim, gdy inni nie byli, i pozostanę nim.

Nicolas Sarkozy, islam, fundamentaliści, Francja, wybory, muzułmanie, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Taka sytuacja sprawia, że prawica ma utrudnione zadanie, chyba że francuscy Francuzi zmobilizują swoje siły. Nicolas Sarkozy wydaje się przekonany, że wielu rodowitych Francuzów może to właśnie zrobić. Jeżeli strategia Sarkozy'ego odniesie sukces 2 maja, to będzie znaczyć, że wielu Francuzów uświadomiło sobie że te wybory są ostatnią szansą zachowania czegoś z dawnej Francji.

Royal deklaruje walkę o laickość oraz obronę praw kobiet. Z drugiej strony François Hollande, partner życiowy madame Royal, podkreślał, że: jest więcej niż usatysfakcjonowany polityką premiera Izraela, a sprzeciwia się polityce Iranu i Syrii. Jednak muzułmanie przyznają, że projekt socjalistów zawiera zadowalające postulaty dotyczące imigracji: partnerstwo z krajami pochodzenia, codzienna walka z nienawiścią, legalizacja po 10 latach pobytu, prawo łączenia rodzin. W tym programie znalazły się wielkie i piękne idee lewicy.

Wydaje się, że wyborcy muzułmańscy wybrali mniejsze zło: lepiej by prezydentem była kobieta, niż gdyby miał nim być Nicolas Sarkozy.

Agnieszka Szmilewska

Ipsos, 26-28 kwietnia: Czy wiesz kogo poprzesz w wyborach 6 maja? 85% tak, 15% nie

19:09, francja2007
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6