Blog > Komentarze do wpisu
Jedna pensja to stanowczo za mało

Ségolène Royal & François Hollande, Partia Socjalistyczna, wybory parlamentarne, Francja, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Nie będę kandydowała - powiedziała Segolene Royal. Choć stara się objąć przywództwo całej Partii Socjalistycznej, nie wystawiła swojej kandydatury w wyborach parlamentarnych. Cokolwiek można powiedzieć o instytucji wyborów powszechnych, jedno jest pewne - stają się okazją do stosunkowo szerokiej debaty o wielu aspektach życia publicznego. Jednym z takich tematów stało się podczas ostatnich wyborów prezydenckich (a później parlamentarnych) we Francji zagadnienie niepołączalności mandatu deputowanego lub senatora i funkcji samorządowych. Obecnie parlamentarzysta może piastować jeden mandat lokalny.

Problem obecny był w świadomości elit francuskich, zwłaszcza w kręgach lewicy, już od dłuższego czasu. Gdy socjaliści zdobyli większość w Zgromadzeniu Narodowym w 1997, okazało się, że na 577 deputowanych aż 308 było równocześnie merami. Ostatnio sprawa wróciła jak bumerang: 8 lutego 2007 roku senator Partii Socjalistycznej Jean-Pierre Bel przedłożył kandydatce tej partii na urząd prezydenta, Ségolène Royal, raport zatytułowany „Na rzecz nowej Republiki” („Pour une nouvelle République”), w którym wśród innych propozycji reform instytucjonalnych znalazła się sugestia wprowadzenia zakazu łączenia funkcji parlamentarnych (senatora lub deputowanego) i funkcji samorządowych wykonawczych (np. mera), z zachowaniem możliwości piastowania funkcji uchwałodawczych (zwykłego członka rad lokalnych, ale już nie ich przewodniczącego). Royal wykorzystała pomysł w swoim „Pakcie Prezydenckim”, ideę podchwycili inni lewicowi uczestnicy wyścigu do Pałacu Elizejskiego, szermując hasłem „parlamentarzysty pełnoetatowego” („parlementaire à plein temps”). Przeciwni byli: Jean-Marie Le Pen i Nicolas Sarkozy.

Ségolène Royal, opozycja, rząd, wybory parlamentarne, Francja, Warsztaty Analiz Socjologicznych 2007Co się tyczy Royal, to należy przyznać, że pozostała wierna swojemu projektowi - nie startuje w wyborach parlamentarnych w swoim okręgu Deux Sèvres, ponieważ jest prezydentką regionu Poitou-Charentes (odpowiednik marszałka województwa).

W dyskusji używano naturalnie sporej dozy demagogii, choćby wtedy gdy Bayrou głosił potrzebę „odtworzenia demokracji przedstawicielskiej”, myśląc jednak o szansach swojej centrowej partii. Na pewno jednak łączenie mandatów nie służy dobremu funkcjonowaniu zainteresowanych instytucji - jak można obradować gdy 81% senatorów i 85% deputowanych poświęca się równolegle pracy w samorządzie? Mając na względzie tak rozgłos nadany problemowi, jak i zapał reformatorski, który ogarniał w ostatnich latach rządy francuskie, można się spodziewać, że sprawa będzie powracać.

Michał Godlewski

środa, 13 czerwca 2007, francja2007

Polecane wpisy

  • Merci - Dziękujemy

    Cécilia opuszcza Sarkozy’ego i rusza za ocean, bo nie chce mieszkać w Pałacu Elizejskim. Ségolène wystawiła walizki Hollande’a za drzwi, choć g

  • Koniec uśmiechów

    Jean-Louis Borloo? Niemożebne. Przecież przez niego straciliśmy 100 mandatów w tydzień - zdziwił się z nowej nominacji Philippe Douste-Blazy, polityk UMP. Prez

  • Pierwsze strony gazet

    Wyniki wyborów są już znane - trend spadkowy UMP , na który zwróciliśmy uwagę na naszym blogu, potwierdził się. W ynik Partii Socjalistycznej okazał się wyższy

Komentarze
2007/06/14 21:07:53
Zależy jak często ZN obraduje.